Magia karnawału w Retimno

Ponad 100 tys. uczestników, barwne oryginalne stroje i mnóstwo pozytywnej energii. Karnawał w Retimno to wspaniałe wydarzenie, które potrafi przenieść w świat fantazji.

W tle rozbrzmiewa ‘Samba de Janeiro’, ale na sztandarze niesionym w tłumie napis głosi: „Na co komu Rio de Janeiro, jeśli jest karnawał w Retimno”. I dużo w tym prawdy. Pogoda nie rozpieszcza, ale atmosfera jest gorąca. W tygodniu poprzedzającym Wielką Paradę miasto wieczorami tętni życiem. W klubach i barach spotykają się członkowie zespołów (w tym roku jest ich ponad 40!), które przemaszerują w niedzielę główną ulicą. Wspólne imprezowanie ma na celu zapoznanie się z innymi osobami w grupie. Bo w końcu zabawa jest lepsza, jeśli odbywa się ze znajomymi! Dobiega pierwsza w nocy, a klub zamiast pustoszeć jeszcze bardziej pęka w szwach. – Czy oni nie idą jutro do pracy? – pytam swoich kompanów. – Idą – uśmiechają się do mnie – ale okres karnawału to wyjątkowy czas i wiele można wybaczyć. W końcu to nasze święto. Tak bawimy się tylko raz w roku.

Pierwszy karnawał w Retimno zorganizowano ponad sto lat temu w 1914 r. Od tego czasu, każdego roku  przez trzy tygodnie w mieście odbywają się maskarady i liczne imprezy, w tym koncerty, parady uliczne i zabawy dla dzieci, które wyczekują szczególnie „Poszukiwania skarbów”. Największą atrakcją jest jednak niedzielna Wielka Parada. Jestem pod wielkim wrażeniem przygotowań do uroczystości, a te idą pełną parą. Artyści udoskonalają rzeźby mające pojawić się na platformach do późnych godzin w nocy. Służby ratownicze opracowują plan bezpieczeństwa, choć to czysta formalność, bo nigdy nie doszło do żadnego incydentu. Co roku w zabawie uczestniczą ludzie w każdym wieku, a miasto wypełnia niesamowita, pozytywna energia. Po raz kolejny mam okazję się o tym przekonać, obserwując sobotnią nocną paradę. Kolorowy tłum przemierza ulice miasta, a stroje niektórych uczestników potrafią wprawić w osłupienie, inne rozbawić.

Następnie mieszkańcy i turyści gromadzą się na głównym placu, gdzie mają miejsce występy artystyczne zwieńczone koncertem. – Dziwne – mówi Karolina, moja towarzyszka i przewodniczka, Polka mieszkająca na stałe w Retimno. – Dziwne, że jeszcze do tej pory nikt się nie oświadczył. – Widząc moją zdumioną minę, wyjaśnia, że co roku znajduje się śmiałek albo dwóch, którzy w ramach publicznych eventów, wyznają miłość swoim partnerkom i zadają „to” pytanie. – Nuda – kwituje Karolina, zabierając mnie do jednego z klubów przy promenadzie. Trafiamy do Bonobo, gdzie z trudem znajdujemy kawałek miejsca. Tańczę i piję wino w towarzystwie Draculi, Tygryska, Action Mana i Wróżki Zębuszki. Mieszkańcy Retimno bardzo dużą wagę przywiązują do swoich strojów karnawałowych, co daje się odczuć na każdym kroku. Wypadam słabo w „wyjściowej” bluzce i brokacie na twarzy, ale kompletnie się tym nie przejmuję, bo impreza jest przednia. Gdy sięgam po telefon, żeby sprawdzić godzinę, ta mnie poraża.  Nawet nie zauważyłam, kiedy wybiła piąta rano! W trakcie karnawału można się zatracić.

Motywem przewodnim tegorocznego karnawału było hasło „Bądź sobą”. I trzeba przyznać, że zespoły biorące udział w Wielkiej Paradzie lepiej tego oddać nie mogły. Na barwnych platformach znalazły się rzeźby przedstawiające m.in. Edwarda Nożycorękiego, ogromnego różowego miśka, Sherlocka Holmesa i Dr Watsona oraz Maleficent. Zachwyciłam się strojami ostatniej grupy, ale naprawdę rozczuliły mnie przebrania dzieci. Pstrykając kolejne zdjęcia wśród kolorowego tłumu, dowiedziałam się, że Krzysztof Warzecha jest najlepszym polskim piłkarzem, dostałam piwo od szarmanckiego Wenecjanina i dałam się porwać w szalony taniec uroczemu jaszczurowi. W końcu karnawał odbywa się raz w roku, prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *