Milos. Wyspa jak malowana

Tętniące życiem Adamas, sielska Zefiria czy klimatyczna stolica wyspy – Plaka, w której zachowała się tradycyjna architektura cykladzka z bielonymi domami i labiryntem uliczek. Milos słynie z wielu urokliwych wiosek i miasteczek, a kolejnym z nich jest Pollonia, gdzie zatrzymujemy się na lunch. Gdy na stół wjeżdżają kolejne potrawy, wszyscy wzdychają z zachwytem. Wiem, że już nie powinnam tyle jeść, ale nie mogę sobie odmówić spróbowania grillowanych mątw w wersji mini, greckiego kawioru oraz ośmiornicy wedle przepisu babci właściciela. Po kolejnym kęsie znowu się rozpływam. Już rozumiem, dlaczego nawet turyści z innych wysp są w stanie przypłynąć na Milos jedynie na kolację w restauracji Armenaki.

Czując, że muszę spalić nieco kalorii, wybieram się na przechadzkę po słynnym kurorcie północno-wschodniego wybrzeża. Docieram do przylądku Palekouda, gdzie obok kościółka Agios Nikolaos, popularnego miejsca zaślubin, znajduje się skała w kształcie krzesła. Wedle przekazów para, która na niej usiądzie spędzi ze sobą resztę życia. Jednak najważniejsza legenda związana z wyspą dotyczy jej nazwy. Ta wedle etymologii jest najpewniej pochodną słowa jabłko (z grec. milo) i nawiązuje do mitu o trzech boginiach – Hery, Ateny i Afrodyty, które pokłóciły się o to, która z nich jest najpiękniejsza. Spór rozstrzygnął Parys, wręczając trofeum, czyli jabłko, Afrodycie – bogini, która stała się patronką wyspy. To właśnie w okolicach dzisiejszego Trypiti w 1820 roku pewien farmer znalazł posąg Wenus z Milo datowany na 120 rok p.n.e., który obecnie stoi w Luwrze. Ale to nie koniec atrakcji. Nieopodal znajdują się chrześcijańskie katakumby datowane na I-VI w. To najstarsze w Grecji i uchodzące za jedne z najważniejszych pozostałości po pierwszych chrześcijanach.

Szybko jednak przekonuję się, że Milos to nie tylko imponujące przykłady dziedzictwa kulturalnego i wspaniała kuchnia, ale i fenomenalna przyroda. Rzadkie gatunki fauny i flory, przepiękne plaże oraz formacje wulkaniczne w niesamowitych kształtach, kolorach i formach zachwycają niemal na każdym kroku. Najbardziej rozpoznawalnymi miejscami są stanowiące niegdyś kryjówki piratów skały Kleftiko oraz Sarakiniko przywodząca na myśl krajobraz księżycowy. Pojawienie się tutaj nocą podczas pełni księżyca gwarantuje magiczne doznanie. Z kolei odwiedzając przylądek Vani, miałam wrażenie, że stąpam po Marsie. To tutaj wykształciły się złoża manganu, który zaczęto wydobywać pod koniec XIX w. Dziś widać pozostałości opuszczonej kopalni. A ta sceneria to rzadkich nie należy.

Milos słynie z posiadania największego zróżnicowania minerałów, które eksploatowano tu od wieków. Co prawda część kopalni została dawno zamknięta i opuszczona, ale stanowią obecnie swoistą atrakcję turystyczną na świeżym powietrzu. Obok Vani takim miejscem jest otoczona górami i stromymi skałami Paliorema. Nie jest łatwo dostać się do tego przemysłowego monumentu w południowo-wschodniej części wyspy, ale trud się opłaca. W małej zatoce leży niezorganizowana piaszczysto-kamienista żółta plaża, którą miejscowi nazywają Thiafes (z grec. siarkowe miejsce). Tuż przy niej znajdują się stare kamieniołomy i pozostałości budynków po kopalni siarki, która operowała do końca lat 50-tych XX w. Warto tu także przyjechać po to, żeby zrozumieć i docenić warunki w jakich żyli i pracowali górnicy, którzy od poł. XIX w. do poł. XX w. przebywali tu niemal bez przerwy, mieszkając m.in. w wydrążonych w skale jaskiniach.

Słońce grzeje coraz mocniej. Czas na kąpiel. Odwiedzam mieniącą się kolorami plażę Paleohori i leżące nieopodal gorące źródła, jedne z wielu na wyspie znane z mocy uzdrawiania już od czasów starożytnych. – Mam nadzieję, że nie masz lęku wysokości – uśmiecha się znajomy Grek. Chwilę później już wiem dlaczego. Bo żeby dotrzeć do otoczonej stromymi klifami plaży Tsigrado czeka mnie strome zejście po pionowo ustawionej drabinie. Dobrze, że wcześniej zadbałam o kondycję! Biały piasek i szmaragdowe wody zachwycają. Dowiaduję się, że z okolicą związany jest przesąd: obcy, który usiądzie się na jednym z tutejszych białych kamieni któregoś dnia na pewno powróci na wyspę. Korzystam z okazji bez wahania.